On łapie cię za rękę
Ja powoli umieram
Patrzę w twoje oczy
I zastanawiam się
Dlaczego nie możesz patrzeć na mnie w taki sposób?
Ja powoli umieram
Patrzę w twoje oczy
I zastanawiam się
Dlaczego nie możesz patrzeć na mnie w taki sposób?
Tagi:
...
22.05.2012 o godz. 19:32
"Nie chce by ktokolwiek mnie dotykał. Nie chcę już nikomu ufać."
Tagi:
September
22.05.2012 o godz. 15:18
Czerń pokrywa się białymi piegami, tęcza blednie i zmienia się w paletę szarości. Ptaki z powiązanymi skrzydłami, ludzie z wydłubanymi oczami i poodcinanymi językami. Głębia ziewa na powierzchni, a powierzchnia okazuje się dnem głębi. Nic nie jest tym, czym być powinno. I już pewnie nigdy tym nie będzie.
Tagi:
September
21.05.2012 o godz. 20:44
.Podstawą szczęścia jest wolność, a podstawą wolności - odwaga.♥
ten świat mnie nie rozumie, czy ja nie rozumiem świata,
a może nie rozumiemy się tu obydwaj na raz?
ten świat mnie nie rozumie, czy ja nie rozumiem świata,
a może nie rozumiemy się tu obydwaj na raz?
Tagi:
free
21.05.2012 o godz. 20:33
O przyszlosci nalezy myslec,lecz nie trzeba sie o nia martwic.
- masz jakieś nałogi?
- nie.
- to może jakieś hobby?
- no, lubię rośliny.
- o, jakie? - chmiel, tytoń, konopie.!
- masz jakieś nałogi?
- nie.
- to może jakieś hobby?
- no, lubię rośliny.
- o, jakie? - chmiel, tytoń, konopie.!
Tagi:
free
21.05.2012 o godz. 20:23
Uśmiech to magia. Powstaje z niczego, a potrafi zdziałać cuda
Amy <3
Amy <3
Film został usunięty.
Tagi:
free
21.05.2012 o godz. 20:19
Kur.ą nie jestem wszystkim nie dogodzę .
- Co się pani w głowę stało?
- Byłam u fryzjera.
- I co zamknięte.
- Co się pani w głowę stało?
- Byłam u fryzjera.
- I co zamknięte.
Tagi:
free
21.05.2012 o godz. 20:14
Egzamin z fizyki.
Wykładowca mocno wku....ony.
Wchodzi pierwszy student i dostaje pytanie:
- Jedzie pan autobusem i jest bardzo gorąco co pan robi?
- Otwieram okno
- I bardzo dobrze, to proszę mi teraz obliczyć zmiany ciśnienia we wnętrzu pojazdu.
- Eeeeee..... nie wiem
Dostał 2.
Po godzinie zadawania tego samego pytania wynik wykładowca kontra studenci 8:0.
Wchodzi młoda studentka i słyszy pytanie:
- Jedzie pani autobusem i jest bardzo gorąco co pani robi?
- Ściągam bluzkę.
- Ale jest bardzo bardzo gorąco!
- To ściągam spodnie.
- Ale pani mnie nie zrozumiała. Jest taki upał, że żar się z człowieka leje
- To ściągam stanik i majtki i choćby mieli mnie wyruchać wszyscy faceci w autobusie to okna za ch..a nie otworzę.
Tagi:
Kawał nr 2311
21.05.2012 o godz. 19:35
Mądrość musisz sam z siebie własną dobyć pracą.
- Adam Mickiewicz
- Adam Mickiewicz
Tagi:
Adam Mickiewicz
21.05.2012 o godz. 19:34
Kobieta może się niekiedy oprzeć miłości, którą czuje, ale nie oprze się miłości, jaką wzbudza.
- Sophie Gay
- Sophie Gay
Tagi:
Sophie Gay
21.05.2012 o godz. 19:31
Weekend w stolicy.
Minęło szybko, łatwo i przyjemnie. Pomijając zmęczenie. Ogólnie rzecz biorąc to szlajałyśmy się po mieście. Zakupy:) Na Starym Mieście odżyły moje wspomnienia z Torunia. Wspomnienia + Toruń = Wszystko wróciło do punktu wyjścia. I jeszcze ciągła propozycja od prawie każdego zainteresowanego: "To jak Kasiu? Jeszcze kilka lat i przyjeżdżasz tu na studia?" Nie. Warszawa jest cudowna, ale to nie moja bajka. Zbyt hałaśliwa, męcząca, daleka od domu. W Toruniu będę mieć każdego z dala od siebie, ale wystarczająco blisko do Warszawy i Szczecina. To mi pasuje. Poza tym..
Straciłam na kilka dni kontrolę. Nie wzięłam zeszytu, bo ktoś by od razu ogarnął co jest grane. Musiałam jeść duże obiady. Jak pierwszego dnia mówiłam, że nie jestem głodna i tylko wzięłam porcję frytek, gdy Muśka i sis jadły normalny duży obiad to jestem pewna, że mama zaczęła coś podejrzewać. A tego nie chcę. Od jutro będzie dobrze. Znowu rutyna. Szkoda tylko, że za tydzień mama i Adi jadą do Szczecina. Znowu będę tylko z babcią w domu. Zaczyna mnie to męczyć. Uwielbiałam sama siedzieć w domu. Cały dzień w pidżamie przed telewizorem i laptopem, z kubkiem kawy w ręku i "tak właśnie mija nas czas". A tak? Z babcią będę się męczyć.
Najgorszy był powrót do domu ale to już nie jest do publicznego prania brudów. Po prostu.. "Everybody lies" - jak to mawiał dr House. A "zaufanie, to taka czarna świnia". Tak, tak, wzięło mnie na Happysad. Przypadek.
Nie poszłam dziś do szkoły, hurra, hurra..
Mam dziwny humor, nie wiem czy to nerwica, czy nawrót "chyba-depresji", która trzymała mnie przed wyjazdem.
Minęło szybko, łatwo i przyjemnie. Pomijając zmęczenie. Ogólnie rzecz biorąc to szlajałyśmy się po mieście. Zakupy:) Na Starym Mieście odżyły moje wspomnienia z Torunia. Wspomnienia + Toruń = Wszystko wróciło do punktu wyjścia. I jeszcze ciągła propozycja od prawie każdego zainteresowanego: "To jak Kasiu? Jeszcze kilka lat i przyjeżdżasz tu na studia?" Nie. Warszawa jest cudowna, ale to nie moja bajka. Zbyt hałaśliwa, męcząca, daleka od domu. W Toruniu będę mieć każdego z dala od siebie, ale wystarczająco blisko do Warszawy i Szczecina. To mi pasuje. Poza tym..
Straciłam na kilka dni kontrolę. Nie wzięłam zeszytu, bo ktoś by od razu ogarnął co jest grane. Musiałam jeść duże obiady. Jak pierwszego dnia mówiłam, że nie jestem głodna i tylko wzięłam porcję frytek, gdy Muśka i sis jadły normalny duży obiad to jestem pewna, że mama zaczęła coś podejrzewać. A tego nie chcę. Od jutro będzie dobrze. Znowu rutyna. Szkoda tylko, że za tydzień mama i Adi jadą do Szczecina. Znowu będę tylko z babcią w domu. Zaczyna mnie to męczyć. Uwielbiałam sama siedzieć w domu. Cały dzień w pidżamie przed telewizorem i laptopem, z kubkiem kawy w ręku i "tak właśnie mija nas czas". A tak? Z babcią będę się męczyć.
Najgorszy był powrót do domu ale to już nie jest do publicznego prania brudów. Po prostu.. "Everybody lies" - jak to mawiał dr House. A "zaufanie, to taka czarna świnia". Tak, tak, wzięło mnie na Happysad. Przypadek.
Nie poszłam dziś do szkoły, hurra, hurra..
Mam dziwny humor, nie wiem czy to nerwica, czy nawrót "chyba-depresji", która trzymała mnie przed wyjazdem.
Tagi:
...
21.05.2012 o godz. 15:51
Za bardzo cię kocham, to za bardzo mnie męczy, zabija! A ja muszę żyć! Muszę czuć! Jednocześnie tak cholernie wolałabym zostać w tym stanie mimo bólu, ważne, że bez innego ciała, innych ust... Niestety długo bym nie wytrzymała, a dotrzymuję obietnic.
Tagi:
September
21.05.2012 o godz. 15:45
Tak, kochasz GO. Tak, nie potrafisz o NIM zapomnieć. Tak, zaryzykujesz. Nie, nie powiesz MU. Tak, koniec z NIM. Tak, początek j e g o.
Tagi:
September
21.05.2012 o godz. 15:41
-Lepiej znajdź sobie kogoś innego bo on jest już zajęty.-Powiedział zła Demi.
-A ty niby kim jesteś żeby mi rozkazywać ?-Powiedziała z kpiną w głosie.
-Zdecydowanie kimś lepszym od ciebie.-Powiedziałam stanowczo patrząc jej prosto w oczy.
-Tylko ,że to nie jest wykonalne moja droga.Ja jestem chodzącym ideałem.
-Chyba ideałem sztuczności.-Wycedziłam przez zęby.
-Ja jestem w pełni naturalna.Za to ty.. oj.. to zorzumiałe ,że Bóg dał niektórym coś w zamian prawdziwej urody ale u ciebie to niczego nie dał.
-Nie będzie mine taka suka jak ty poniżać ani mnie ani tym bardzeij moi znajomych.Więc łaskawie bierz ten swój tył i wypieprzaj mi z oczu.-Powiedziałam wścikła.-Nikt nie będzie zarywał do mojego chłopaka !A tym bardziej taka sucz jak ona.
-O.. a co mam się bać ? A no tak nie ma czego.Takie coś jak ty jest żadnym zagrożeniem.A teraz wybaczcie idę go poderwać.
-Ani mi się waż.-Powiedziałam uderzając pięścią w stół aż się wszyscy odrwócili.
-Bo co ? Zabronisz mi ?! Ktoś taki jak ty ?! Proszę cię nie osłabiaj mnie.Ty i twoje przyjaciółeczki możecie mnie pocałować w dupę !-Wykrzyknęła tak jakby chciała aby każdy na nas zwracał uwagę i jej się to udało.
-Wiesz chciałabym tylko ,że nie mogę go znaleźć pod tą toną palstiku ,który masz w sobie.-Powiedziałam na co wszyscy wybuchnęli śmiechem.
-Nie będziesz mnie obrażać suko.
-A chcesz się założyć ,że będe ?-W ty momencie podbiegł do nas Justin.Przerażony.No tak w sumie nigdy nie widział mnie kłócącej się z jakąś laską.Niby jesteśmy ze sobą długo ale wszystkiego o mnie nie wie.To jest właśnie jedna z tych rzeczy.Umiem odpyskować i to mocno.Nie zagnie mnie nikt w przezwiskach.
-Cathy przestań się tak zachowywać.Przeproś Angeline i to już !-Ostatnie zdanie aż wykrzyczał.No chyba sobie ze mnie jaja robi ,że ja tą dziwkę przeproszę.
-Nie mam takiego zamiaru.Ona zaczęła ,a ja skończę.
-Ogarnij się ! Nie zachowuj się jak jakaś idiotka !-Wykrzyczał mi prosto w twarz.Uderzyłam go z liścia.
-Nie będziesz mnie przyzywał od idiotek.Nie pozwalaj sobie za dużo.Dla twojej wiadomości nie przeproszę jej nigdy w życiu.Bo nie dość ,że chce mi odbić ciebie palancie to jescze pyskuję do moich przyjaciół.Nie pozwolę sobie na to.Więc łasakwie wracaj do barku czy gdzie byłeś i daj nam skończyć !-Krzyknęłam na niego pałna złości.Brunet dotknął miejsca ,w którym go uderzyłam.
-Nie poznaje cię.-powiedział.
-I ja ciebie również.Zawiodłam się na Tobie.-Powiedziałam już trochę opanowana.
-Angelina chodź idzeimy stąd.-Powidział Biebs ciągnąc ją za rękę.Mam już go w dupie.Nie dość ,że mnie przezwał to jeszcze mówi ,że się na mnie zawiódł.Niby na czym przepraszam bardzo ?Na tymm ,że nie pozwolę ,żeby jakaś sobie tancereczka go podrywała ?! Co za cham.Mam dosyć.Usiadłam spowrotem na miejscu obok dziewczyn.
-Przepraszam ,że ci nie pomogłam się kłóić ale obiecałam Liamowi ,że będe panować nad swoimi emocjami.-Powiedziała Miley.
-Nie musisz mnie o nic przepraszać.
-Co z niej za suka.-Odparła Dem.-Kiedy chodziłam z takim jednym przystojnym modelem chciała mi go też odobić.I najgorsze jest to ,że się jej udało.Cathy uważaj na nią .Jeśli na prawdę kochasz Justina musisz być ostrożna.Ta panienka potrafi nieźle namącić.Rozwaliła już masę związków.Dopilnuj żeby i twojego nie rozwaliła.
-Nie mam zamiaru niczego pilnować.Nie jesteśmy już dziećmi.Jeśli Jus mnie kocha to mnie nie opuści ani nie zdradzi.
-Pamiętam jak ja to mówiłam.-Powiedziała Mils.
-Jak to ?-Spytałam.
-A myślisz ,że dlaczego ja z Liamem nagle nie byliśmy parą ? Dokładnie miałam taką samą sytuacje jak Demi.Ta suka zabrała mi go.Dem przeżyła to pierwsza i rózwnież mnie ostrzegała.Tylko ,że ja nie chciałam się jej słuchać.Mówiłam to samo co ty.Jeżeli mnie kocha to nie mam się oco martwić.Ale było inaczej.Powinnam była odciągnąc ją jakoś.Tylko ,że ja głupia myślałam ,że on sam ją w końcu odepchnie.
-To co mam teraz zrobić ?-Spytałam zdezorientowana.Już miałam potworny mętlik w głowie.Niby w związku powinno być zaufanie.I my je mamy.Chyba.
-Dobra dziewczyny to może wpadniecie do mnie do domu ?-Spytałam.
-Okej.-Odpowiedziały równo.Wyszłyśmy z tego zatłoczonego miejsca.Wsiadłyśmy w taxi i pojechałyśmy w kierunku mojej hacjendy.Nie wiem gdzie jest Jus.Mam tylko nadzieję ,że jest wszystko w porządku.
Oczami Justina
Jak ona mogła się tak zachować ?Jeszcze uderzyła mnie w twarz.Może trochę przesadziłem ale nie pozowlę żeby robiła mi wstyd na imprezie gdzie są sami moi znajomi.W dodatku nie wieżę ,że Angelina mogła by coś takiego zrobić.To przeciez miła i zabawna osoba.Tańczyła u mnie w teledysku do "Somebody To Love".I jest niesamowita.Doszliśmy do domu ,w którym teraz zamieszkuję.Mam klucz ponieważ mieli zapsaowe więc Cath mi jeden dała.Otworzyłem jej drzwi.Weszliśmy razem do środka.Zapaliłem światło.
-Możę chcesz coś do picia albo do jedzenia ?-Spytałam z grzeczności.
-Nie, jedyne czego chcę to ciebie samego przystojniaku.-Powiedziała podchodząc do mnie z kuszącym wdziękiem.Nie Bieber ogarnij się !
-Co ty wyprawiasz ?-Próbowałem się nie zająkać.Ten chód robiła to... tak sekswonie.Aż miałem ochotę się na nią żucić.
-Oh.. Justin nie udwaj ,że tego nie chcesz.Przecież widzę to w twoich oczach.-Wymruczała ze swoich warg.
-Nie ,nie chcę tego.-Próbowałem być stanowczy ale to trudne jeżeli jest przed tobą dziewczyna tak skąpo ubrana i podchodzi do ciebie wolnym krokiem i jeszcze ma na ciebie ochotę.
-Nie udawaj.-Była już blisko mnie.Jeszze jeden krok i byśmy się stykali ciałami.Co ja do jasnej cholery wyprawiam ?!
-Angelina przestań.-Powiedziałem.
-Eh.. rozumiem ,że nie jesteś jeszcze gotowy.Spokojnie poczekam.I powiem ci ,że ta noc będzie pełna namiętności,energii i drapieżności.Dostaniesz to czego Cathy nigdy ci nie dała i z pewnością nie da.-Mówiła aksamitnym głosem.Wzięła moje dłonie i położyła jes sobie na swoim tyłku ,który jest całkiem zgrabny.-Jak będziesz chciał możemy się nawet zabiwć.Może w doktora i pielęgniareczkę ? Albo w kotka i myszkę.Co tylko zechcesz.Możesz nawet mnie bić z podniecenia.-Ciągnęła dalej.
Oczami Cathy
Stałyśmy już pod domem.
-Poczekaj.Ona tam jest.-Powiedziała Mils.
-Skąd wiesz ?
-Bo pali się światło ,a Jus poszedł z nią.
-To znaczy ,że nawet w tej chwili on możę mnie zdradzać?-Powiedziałam patrząc tępo na drzwi.
-Myślę ,że on tego nie zrobi.-Powiedziała Demi.
-Przeciez wiesz jaka ona jest.Nie mąć Cathy w głowie.Pamiętasz tak samo myślałyśmy.I byłyśmy w błedzie.-Powiedziała Miley.
-Myślę ,że teraz ona go próbuje namówić.Czyli nie jest za późno.-Odparła Dem.
-To co robimy ?-Spytałam.Nie wiem co teraz myśleć.No bo stoję pod drzwiami mojego domy i się zastanawiam czy mój chłopak może mnie właśnie zdradzać.Czy to nie jest głupie ? Boję się wejść do środka.Martwie się ,że jeśli tam wejdę to zobaczę coś czego bym nie chciała nigdy ujrzeć.Zdradę.Tego bym nie przeżyła.
Oczami Justina
-Posłuchaj między nami nic nie zajdzie.Ja mam dziewczynę i ją bardzo mocno kocham.-Odparłem.
-ale teraz jesteście skłóceni tak ?
-No i ?
-Może powinieneś to odreagować ?
-Może powinieniem ale zapewne nie twoim sposobem.
-Nie masz ochoty na drapieżny numerek ?
-Nie z Tobą.-Próbowałem być dzielny i stanowczy.Wydaje mi się ,że zwyciężyłem.Ogarnąłem się i teraz zauważyłem ,że nadal trzymam ją za tyłek.Energicznie zabrałem stamtąd ręce i zrobiłem krok do tyłu.Ona zaczęła płakać.
-Co się stało ?-Spytałem.
-Ja cię pzrepraszam ale właśnie rzucił mnie chłopak .I nie potrafię się z tym pogodzić.Ja cię przepraszam za ten cały cyrk.-Mówiła roklejona.Nie wiem co się ze mną stało ale ogarnęła mnie rozpacz i coś pękło w moim sercu.Przytuliłem ją mocno do siebie.Biedna.Wiem jaki to ból.
Oczami Cathy
-Dobra ,wchodzimy tam.-Powiedziała.Ruszyłyśmy do drzwi.Za nim je otowrzyłam dziewczyny chciały mi coś powiedzieć.
-Posłuchaj ,nie rób scen przy niej.Najlepiej wyrzuć ją z domu.I nie kłóć się z Justinem przy niej bo to tylko będzie dla niej oznaczało ,ze wygrała.Pokłócić się moęecie jak jej nie będzie.-Odparły.Weszłyśmy do domu.Jus przytulał Angeline do siebie i całował ją w głowę mówiąc "Wszystko będzie dobrze".Zaraz z nim nie będzie dobrze.
-Angelina wynoś się zmojego domu i to już !-Krzyknęłam.Oderwali sie od siebie.Ona czekała na reakcję brązowookiego.Tak jak dziewczyny mówiły czekała na to żebyśmy się teraz pokłócili.
-Nie zaczynaj dobra ?!-Krzyknął wkurzony Biebs.Nie odezwałam się do niego tylko do tej wywłoki.
-Nie słyszałaś ?! Już !-Krzyczałam.Wyszła z wielkim szokiem.No tak nie tego się spodziewała.
-Chcecie coś do picia ?-Spytałam.
-Nie dzięki.-Zaprzeczyły.
-Czy ty w gołe czasem myślisz ?! Bo sądze ,że jednak nie ! Dziewczyna cierpiała ,a ty ją tak bezczelnie traktujesz ! Co ty masz serce z kamienia ?!-Krzyczał.Przy końcówce zdania zbił wazon mojej mamy.Zamierzam go ignorować.
-To usiądźcie na kanapie ja się tylko przebiorę w coś luźnego.-Odparłam.Ruszyłam ku mojego pokoju.Wkurwiony Jus szedł za mną.Będzie jazgot jak nic.Weszłam do pokoju i podeszłam do szafy.Zaczęłam wybierać jakieś ubrania.Czułam jego wzrok na sobie.
-Masz zamiar dalej zachowywać się jak tania laska z pod latarni ?-Powiedział z ironią w głosie.Podeszłam do niego i znowu walnęłam go w twarz.Teraz było mocniej bo nawet mnie dłoń zapiekła.Ale nic mnie to nie obchodzi.Znowu mnie porównuje do taniej dziwki.Czyli wracamy do przeszłości.Po uderzeniu powróciłam do dawnej czynności.Łzy napłynęły mi do oczu.Nie chcę wracać do porówaniaina o taniej dziwce.Te dwa słowa tak cholernie ranią.Oparłam się o jedną z półek.Nie powstrzymałam łez.Kapały na podłogę.Nie moge się rozkleić.Muszę być twarda.Wzięłam pierwsze lepsze i skierowałm się w kierunku łazienki.Kątem oka dostrzegałam ,że Biebs chce tam wejść ze mną.Więc przyspieszyłam kroku i szybko zamknęłam drzwi na zamek.Oparłam się o nie i zjechałam na dół głęboko oddychając.Jestem cała roztrzęsiona.Może to dziwne ale boję się trochę Jusa.Chuj go wie co może szczelić mu terz do głowy.Kiedy jest wkurzony potrafi przecież wszystko.Wzięłam głęboki wdech.Wstałam i zaczęłam się rozbierać.Wzięłam króciutki prysznic.Ubrałam się.Włosy uczesałam w wysoką kitkę.Drżacą ręką dotknęłam kluczyka.Przekręciłam go i pchnęłam drzwi.Justin siedziała na łóżku.Miał jeszcze trochę czerwony policzek.Zwinnym ruchem go ominęłam i wyszłam po cichu.Nie zauważył mnie bo siedział tyłem do mnie.Szybko zbiegłam ze schodów i usiadłam na kanapie z dziewczynami.Byłam leko przestraszona i moje serca biło jak szalone.Bałam się ,ze nie pozwoli mi wyjść z pokoju.
-Wszystko w porządku ?-Spytała Dem.
-Tak.
-Opowiedz co się stało tam na górze.-Zchęcała mnie Miley.Zaczęłam im opowiadać ,że uderzyłam go mocno w policzek kiedy mnie porównał do taniej dziwki.I ,że to nie był pierwszy raz kiedy mi to powiedział.Bo dawno temu kiedy się kłóciliśmy te same słowa wypowiedział ze swoich ust.Potem przekierowałyśmy się na temat tej całej tancerki.Co teraz trzeba zrobić itp.Właśnie Biebs zaczął schodzić ze schodów.Podszedł do nas ale nie usiadł.
-Dlaczego wyrzuciłaś stąd Angeline ?-Spytał spokojnym głosem.
-Bo ta szmata nie będzie tutaj paradować.-Powiedziałam patrząc na swoje dłonie.
-Nie nazywaj jej tak.-Powiedział stro.-Nic ci nie zrobiła ,a ty winisz ją za nic.
-Za nic?-Wstałam i patrzyłam na niego.Dzieliły nas 3 kroki.-Bez powodu nie wyzywam ludzi jakbyś nie zauważył-Podniosłam ton.
-To słucham co ci takiego zrobiła.
-Mi nic ale..-przerwał mi.
-No właśnie ! Więc łaskawie masz ją przeprosić bo jak nie to ...
-To co ?!
-Dopiero co ją chłoapk rzucł i ty jeszcze na nią naskakujesz ! Ona cierpi rozumiesz ?! Potrzebowała pocieszenia.
-I ty jej uwiezyłeś ?! Prosze cię ,to jest nadęta suka.Czeka tylko na odpowiedni moment żeby wskoczyć jakiemuś chłoapkowi ,który ma kase do łóżka !
-Ona nie jest taka !
-Japierdole ! Ogarnij się Justin ! Przejżyj łaskawie na oczy ! Nie widzisz co ta dziewczyna robi z nami ?! Chce nas rozdzielić ,a ty jeszcze wierzysz w jej chore bajeczki !Jesteś nawiny.
-Nie chcę cie widziec na oczy.-Odparł.Uderzył mnie mocno w policzek.Poszedł jak mniemam do pokoju.Wróciłam na swoje miejsce.Dem pobiegła do zamrażalnika i wyciągnęła stamtąd jakieś mrożonki.Delikatnie przyłożyła mi do policzka.Syknęłam z bólu.
-Co teraz ?-Spytała Mils.
-Nie wiem.-Odparłam.
Dzięki za komy :*
Vas-happenin-Malik
Marysia x2 :*:*
Lifesaver
Klaudia
paula
Rose
belieber98
RastaDziewczyna
SomethingAboutMyLove
adzia8
Nie podoba mi się ten rozdział wgl .....Nie wiem czemu .. Może dlatego ,że nie pize na brufdno tylko od razu lece na spontana ? Od początku bloga tak robię.Nigdy żadnego rozdziału nie napisałam na brudno ,a może własnie powinnam ? Nie wiem ...
"Marysia" dziewczyno nawet nie zdajesz sobie sprawy jakie kopa mi dajesz ! Czytając twoje komentzarze po prostu mam wielki uśmiech.You make me smile shwaty ! Dziękuję Ci i to bardzo,bardzo ! Mój blog nie jest najlepszy i nie umiem świetnie pisać.Ale dzięki Tobie tak sie czuję.Dziękuję :* A sławna to na bank nie będe ale miło ,z etak mmówisz.
Chciałam powiadomić ,ze mam nowego konto na tt ponieważ tamte mi schakowali.Jeśli chcecie mieć jakiś kontakt ze mną lub wiedziec jak wyglądam hah ... to macie:
Facebook : http://www.facebook.com/profile.php?id=100000745650465
Twitter: https://twitter.com/#!/belieber040497
Numer Gadu: 10957644
Pytajcie o co tylko checie :) Ja wam odpowiem na paytania nawet jak napisecie w komach :) Pozdrawiam Marta:*
-A ty niby kim jesteś żeby mi rozkazywać ?-Powiedziała z kpiną w głosie.
-Zdecydowanie kimś lepszym od ciebie.-Powiedziałam stanowczo patrząc jej prosto w oczy.
-Tylko ,że to nie jest wykonalne moja droga.Ja jestem chodzącym ideałem.
-Chyba ideałem sztuczności.-Wycedziłam przez zęby.
-Ja jestem w pełni naturalna.Za to ty.. oj.. to zorzumiałe ,że Bóg dał niektórym coś w zamian prawdziwej urody ale u ciebie to niczego nie dał.
-Nie będzie mine taka suka jak ty poniżać ani mnie ani tym bardzeij moi znajomych.Więc łaskawie bierz ten swój tył i wypieprzaj mi z oczu.-Powiedziałam wścikła.-Nikt nie będzie zarywał do mojego chłopaka !A tym bardziej taka sucz jak ona.
-O.. a co mam się bać ? A no tak nie ma czego.Takie coś jak ty jest żadnym zagrożeniem.A teraz wybaczcie idę go poderwać.
-Ani mi się waż.-Powiedziałam uderzając pięścią w stół aż się wszyscy odrwócili.
-Bo co ? Zabronisz mi ?! Ktoś taki jak ty ?! Proszę cię nie osłabiaj mnie.Ty i twoje przyjaciółeczki możecie mnie pocałować w dupę !-Wykrzyknęła tak jakby chciała aby każdy na nas zwracał uwagę i jej się to udało.
-Wiesz chciałabym tylko ,że nie mogę go znaleźć pod tą toną palstiku ,który masz w sobie.-Powiedziałam na co wszyscy wybuchnęli śmiechem.
-Nie będziesz mnie obrażać suko.
-A chcesz się założyć ,że będe ?-W ty momencie podbiegł do nas Justin.Przerażony.No tak w sumie nigdy nie widział mnie kłócącej się z jakąś laską.Niby jesteśmy ze sobą długo ale wszystkiego o mnie nie wie.To jest właśnie jedna z tych rzeczy.Umiem odpyskować i to mocno.Nie zagnie mnie nikt w przezwiskach.
-Cathy przestań się tak zachowywać.Przeproś Angeline i to już !-Ostatnie zdanie aż wykrzyczał.No chyba sobie ze mnie jaja robi ,że ja tą dziwkę przeproszę.
-Nie mam takiego zamiaru.Ona zaczęła ,a ja skończę.
-Ogarnij się ! Nie zachowuj się jak jakaś idiotka !-Wykrzyczał mi prosto w twarz.Uderzyłam go z liścia.
-Nie będziesz mnie przyzywał od idiotek.Nie pozwalaj sobie za dużo.Dla twojej wiadomości nie przeproszę jej nigdy w życiu.Bo nie dość ,że chce mi odbić ciebie palancie to jescze pyskuję do moich przyjaciół.Nie pozwolę sobie na to.Więc łasakwie wracaj do barku czy gdzie byłeś i daj nam skończyć !-Krzyknęłam na niego pałna złości.Brunet dotknął miejsca ,w którym go uderzyłam.
-Nie poznaje cię.-powiedział.
-I ja ciebie również.Zawiodłam się na Tobie.-Powiedziałam już trochę opanowana.
-Angelina chodź idzeimy stąd.-Powidział Biebs ciągnąc ją za rękę.Mam już go w dupie.Nie dość ,że mnie przezwał to jeszcze mówi ,że się na mnie zawiódł.Niby na czym przepraszam bardzo ?Na tymm ,że nie pozwolę ,żeby jakaś sobie tancereczka go podrywała ?! Co za cham.Mam dosyć.Usiadłam spowrotem na miejscu obok dziewczyn.
-Przepraszam ,że ci nie pomogłam się kłóić ale obiecałam Liamowi ,że będe panować nad swoimi emocjami.-Powiedziała Miley.
-Nie musisz mnie o nic przepraszać.
-Co z niej za suka.-Odparła Dem.-Kiedy chodziłam z takim jednym przystojnym modelem chciała mi go też odobić.I najgorsze jest to ,że się jej udało.Cathy uważaj na nią .Jeśli na prawdę kochasz Justina musisz być ostrożna.Ta panienka potrafi nieźle namącić.Rozwaliła już masę związków.Dopilnuj żeby i twojego nie rozwaliła.
-Nie mam zamiaru niczego pilnować.Nie jesteśmy już dziećmi.Jeśli Jus mnie kocha to mnie nie opuści ani nie zdradzi.
-Pamiętam jak ja to mówiłam.-Powiedziała Mils.
-Jak to ?-Spytałam.
-A myślisz ,że dlaczego ja z Liamem nagle nie byliśmy parą ? Dokładnie miałam taką samą sytuacje jak Demi.Ta suka zabrała mi go.Dem przeżyła to pierwsza i rózwnież mnie ostrzegała.Tylko ,że ja nie chciałam się jej słuchać.Mówiłam to samo co ty.Jeżeli mnie kocha to nie mam się oco martwić.Ale było inaczej.Powinnam była odciągnąc ją jakoś.Tylko ,że ja głupia myślałam ,że on sam ją w końcu odepchnie.
-To co mam teraz zrobić ?-Spytałam zdezorientowana.Już miałam potworny mętlik w głowie.Niby w związku powinno być zaufanie.I my je mamy.Chyba.
-Dobra dziewczyny to może wpadniecie do mnie do domu ?-Spytałam.
-Okej.-Odpowiedziały równo.Wyszłyśmy z tego zatłoczonego miejsca.Wsiadłyśmy w taxi i pojechałyśmy w kierunku mojej hacjendy.Nie wiem gdzie jest Jus.Mam tylko nadzieję ,że jest wszystko w porządku.
Oczami Justina
Jak ona mogła się tak zachować ?Jeszcze uderzyła mnie w twarz.Może trochę przesadziłem ale nie pozowlę żeby robiła mi wstyd na imprezie gdzie są sami moi znajomi.W dodatku nie wieżę ,że Angelina mogła by coś takiego zrobić.To przeciez miła i zabawna osoba.Tańczyła u mnie w teledysku do "Somebody To Love".I jest niesamowita.Doszliśmy do domu ,w którym teraz zamieszkuję.Mam klucz ponieważ mieli zapsaowe więc Cath mi jeden dała.Otworzyłem jej drzwi.Weszliśmy razem do środka.Zapaliłem światło.
-Możę chcesz coś do picia albo do jedzenia ?-Spytałam z grzeczności.
-Nie, jedyne czego chcę to ciebie samego przystojniaku.-Powiedziała podchodząc do mnie z kuszącym wdziękiem.Nie Bieber ogarnij się !
-Co ty wyprawiasz ?-Próbowałem się nie zająkać.Ten chód robiła to... tak sekswonie.Aż miałem ochotę się na nią żucić.
-Oh.. Justin nie udwaj ,że tego nie chcesz.Przecież widzę to w twoich oczach.-Wymruczała ze swoich warg.
-Nie ,nie chcę tego.-Próbowałem być stanowczy ale to trudne jeżeli jest przed tobą dziewczyna tak skąpo ubrana i podchodzi do ciebie wolnym krokiem i jeszcze ma na ciebie ochotę.
-Nie udawaj.-Była już blisko mnie.Jeszze jeden krok i byśmy się stykali ciałami.Co ja do jasnej cholery wyprawiam ?!
-Angelina przestań.-Powiedziałem.
-Eh.. rozumiem ,że nie jesteś jeszcze gotowy.Spokojnie poczekam.I powiem ci ,że ta noc będzie pełna namiętności,energii i drapieżności.Dostaniesz to czego Cathy nigdy ci nie dała i z pewnością nie da.-Mówiła aksamitnym głosem.Wzięła moje dłonie i położyła jes sobie na swoim tyłku ,który jest całkiem zgrabny.-Jak będziesz chciał możemy się nawet zabiwć.Może w doktora i pielęgniareczkę ? Albo w kotka i myszkę.Co tylko zechcesz.Możesz nawet mnie bić z podniecenia.-Ciągnęła dalej.
Oczami Cathy
Stałyśmy już pod domem.
-Poczekaj.Ona tam jest.-Powiedziała Mils.
-Skąd wiesz ?
-Bo pali się światło ,a Jus poszedł z nią.
-To znaczy ,że nawet w tej chwili on możę mnie zdradzać?-Powiedziałam patrząc tępo na drzwi.
-Myślę ,że on tego nie zrobi.-Powiedziała Demi.
-Przeciez wiesz jaka ona jest.Nie mąć Cathy w głowie.Pamiętasz tak samo myślałyśmy.I byłyśmy w błedzie.-Powiedziała Miley.
-Myślę ,że teraz ona go próbuje namówić.Czyli nie jest za późno.-Odparła Dem.
-To co robimy ?-Spytałam.Nie wiem co teraz myśleć.No bo stoję pod drzwiami mojego domy i się zastanawiam czy mój chłopak może mnie właśnie zdradzać.Czy to nie jest głupie ? Boję się wejść do środka.Martwie się ,że jeśli tam wejdę to zobaczę coś czego bym nie chciała nigdy ujrzeć.Zdradę.Tego bym nie przeżyła.
Oczami Justina
-Posłuchaj między nami nic nie zajdzie.Ja mam dziewczynę i ją bardzo mocno kocham.-Odparłem.
-ale teraz jesteście skłóceni tak ?
-No i ?
-Może powinieneś to odreagować ?
-Może powinieniem ale zapewne nie twoim sposobem.
-Nie masz ochoty na drapieżny numerek ?
-Nie z Tobą.-Próbowałem być dzielny i stanowczy.Wydaje mi się ,że zwyciężyłem.Ogarnąłem się i teraz zauważyłem ,że nadal trzymam ją za tyłek.Energicznie zabrałem stamtąd ręce i zrobiłem krok do tyłu.Ona zaczęła płakać.
-Co się stało ?-Spytałem.
-Ja cię pzrepraszam ale właśnie rzucił mnie chłopak .I nie potrafię się z tym pogodzić.Ja cię przepraszam za ten cały cyrk.-Mówiła roklejona.Nie wiem co się ze mną stało ale ogarnęła mnie rozpacz i coś pękło w moim sercu.Przytuliłem ją mocno do siebie.Biedna.Wiem jaki to ból.
Oczami Cathy
-Dobra ,wchodzimy tam.-Powiedziała.Ruszyłyśmy do drzwi.Za nim je otowrzyłam dziewczyny chciały mi coś powiedzieć.
-Posłuchaj ,nie rób scen przy niej.Najlepiej wyrzuć ją z domu.I nie kłóć się z Justinem przy niej bo to tylko będzie dla niej oznaczało ,ze wygrała.Pokłócić się moęecie jak jej nie będzie.-Odparły.Weszłyśmy do domu.Jus przytulał Angeline do siebie i całował ją w głowę mówiąc "Wszystko będzie dobrze".Zaraz z nim nie będzie dobrze.
-Angelina wynoś się zmojego domu i to już !-Krzyknęłam.Oderwali sie od siebie.Ona czekała na reakcję brązowookiego.Tak jak dziewczyny mówiły czekała na to żebyśmy się teraz pokłócili.
-Nie zaczynaj dobra ?!-Krzyknął wkurzony Biebs.Nie odezwałam się do niego tylko do tej wywłoki.
-Nie słyszałaś ?! Już !-Krzyczałam.Wyszła z wielkim szokiem.No tak nie tego się spodziewała.
-Chcecie coś do picia ?-Spytałam.
-Nie dzięki.-Zaprzeczyły.
-Czy ty w gołe czasem myślisz ?! Bo sądze ,że jednak nie ! Dziewczyna cierpiała ,a ty ją tak bezczelnie traktujesz ! Co ty masz serce z kamienia ?!-Krzyczał.Przy końcówce zdania zbił wazon mojej mamy.Zamierzam go ignorować.
-To usiądźcie na kanapie ja się tylko przebiorę w coś luźnego.-Odparłam.Ruszyłam ku mojego pokoju.Wkurwiony Jus szedł za mną.Będzie jazgot jak nic.Weszłam do pokoju i podeszłam do szafy.Zaczęłam wybierać jakieś ubrania.Czułam jego wzrok na sobie.
-Masz zamiar dalej zachowywać się jak tania laska z pod latarni ?-Powiedział z ironią w głosie.Podeszłam do niego i znowu walnęłam go w twarz.Teraz było mocniej bo nawet mnie dłoń zapiekła.Ale nic mnie to nie obchodzi.Znowu mnie porównuje do taniej dziwki.Czyli wracamy do przeszłości.Po uderzeniu powróciłam do dawnej czynności.Łzy napłynęły mi do oczu.Nie chcę wracać do porówaniaina o taniej dziwce.Te dwa słowa tak cholernie ranią.Oparłam się o jedną z półek.Nie powstrzymałam łez.Kapały na podłogę.Nie moge się rozkleić.Muszę być twarda.Wzięłam pierwsze lepsze i skierowałm się w kierunku łazienki.Kątem oka dostrzegałam ,że Biebs chce tam wejść ze mną.Więc przyspieszyłam kroku i szybko zamknęłam drzwi na zamek.Oparłam się o nie i zjechałam na dół głęboko oddychając.Jestem cała roztrzęsiona.Może to dziwne ale boję się trochę Jusa.Chuj go wie co może szczelić mu terz do głowy.Kiedy jest wkurzony potrafi przecież wszystko.Wzięłam głęboki wdech.Wstałam i zaczęłam się rozbierać.Wzięłam króciutki prysznic.Ubrałam się.Włosy uczesałam w wysoką kitkę.Drżacą ręką dotknęłam kluczyka.Przekręciłam go i pchnęłam drzwi.Justin siedziała na łóżku.Miał jeszcze trochę czerwony policzek.Zwinnym ruchem go ominęłam i wyszłam po cichu.Nie zauważył mnie bo siedział tyłem do mnie.Szybko zbiegłam ze schodów i usiadłam na kanapie z dziewczynami.Byłam leko przestraszona i moje serca biło jak szalone.Bałam się ,ze nie pozwoli mi wyjść z pokoju.
-Wszystko w porządku ?-Spytała Dem.
-Tak.
-Opowiedz co się stało tam na górze.-Zchęcała mnie Miley.Zaczęłam im opowiadać ,że uderzyłam go mocno w policzek kiedy mnie porównał do taniej dziwki.I ,że to nie był pierwszy raz kiedy mi to powiedział.Bo dawno temu kiedy się kłóciliśmy te same słowa wypowiedział ze swoich ust.Potem przekierowałyśmy się na temat tej całej tancerki.Co teraz trzeba zrobić itp.Właśnie Biebs zaczął schodzić ze schodów.Podszedł do nas ale nie usiadł.
-Dlaczego wyrzuciłaś stąd Angeline ?-Spytał spokojnym głosem.
-Bo ta szmata nie będzie tutaj paradować.-Powiedziałam patrząc na swoje dłonie.
-Nie nazywaj jej tak.-Powiedział stro.-Nic ci nie zrobiła ,a ty winisz ją za nic.
-Za nic?-Wstałam i patrzyłam na niego.Dzieliły nas 3 kroki.-Bez powodu nie wyzywam ludzi jakbyś nie zauważył-Podniosłam ton.
-To słucham co ci takiego zrobiła.
-Mi nic ale..-przerwał mi.
-No właśnie ! Więc łaskawie masz ją przeprosić bo jak nie to ...
-To co ?!
-Dopiero co ją chłoapk rzucł i ty jeszcze na nią naskakujesz ! Ona cierpi rozumiesz ?! Potrzebowała pocieszenia.
-I ty jej uwiezyłeś ?! Prosze cię ,to jest nadęta suka.Czeka tylko na odpowiedni moment żeby wskoczyć jakiemuś chłoapkowi ,który ma kase do łóżka !
-Ona nie jest taka !
-Japierdole ! Ogarnij się Justin ! Przejżyj łaskawie na oczy ! Nie widzisz co ta dziewczyna robi z nami ?! Chce nas rozdzielić ,a ty jeszcze wierzysz w jej chore bajeczki !Jesteś nawiny.
-Nie chcę cie widziec na oczy.-Odparł.Uderzył mnie mocno w policzek.Poszedł jak mniemam do pokoju.Wróciłam na swoje miejsce.Dem pobiegła do zamrażalnika i wyciągnęła stamtąd jakieś mrożonki.Delikatnie przyłożyła mi do policzka.Syknęłam z bólu.
-Co teraz ?-Spytała Mils.
-Nie wiem.-Odparłam.
Dzięki za komy :*
Vas-happenin-Malik
Marysia x2 :*:*
Lifesaver
Klaudia
paula
Rose
belieber98
RastaDziewczyna
SomethingAboutMyLove
adzia8
Nie podoba mi się ten rozdział wgl .....Nie wiem czemu .. Może dlatego ,że nie pize na brufdno tylko od razu lece na spontana ? Od początku bloga tak robię.Nigdy żadnego rozdziału nie napisałam na brudno ,a może własnie powinnam ? Nie wiem ...
"Marysia" dziewczyno nawet nie zdajesz sobie sprawy jakie kopa mi dajesz ! Czytając twoje komentzarze po prostu mam wielki uśmiech.You make me smile shwaty ! Dziękuję Ci i to bardzo,bardzo ! Mój blog nie jest najlepszy i nie umiem świetnie pisać.Ale dzięki Tobie tak sie czuję.Dziękuję :* A sławna to na bank nie będe ale miło ,z etak mmówisz.
Chciałam powiadomić ,ze mam nowego konto na tt ponieważ tamte mi schakowali.Jeśli chcecie mieć jakiś kontakt ze mną lub wiedziec jak wyglądam hah ... to macie:
Facebook : http://www.facebook.com/profile.php?id=100000745650465
Twitter: https://twitter.com/#!/belieber040497
Numer Gadu: 10957644
Pytajcie o co tylko checie :) Ja wam odpowiem na paytania nawet jak napisecie w komach :) Pozdrawiam Marta:*
Tagi:
)
20.05.2012 o godz. 17:33
W czasie transmisji meczu piłkarskiego jeden z piłkarzy przychodzi do sprawozdawcy radiowego i mówi:
- Panie redaktorze, mam prośbę. Czy mógłby pan wolniej mówić? My nie nadążamy z grą!
- Panie redaktorze, mam prośbę. Czy mógłby pan wolniej mówić? My nie nadążamy z grą!
Tagi:
Kawał nr 2310
20.05.2012 o godz. 16:19
Komentator sportowy komentuje zawody w piciu narodowego trunku. I zaczyna:
- Dzień dobry państwu! Dziś odbędą się zawody w piciu narodowego trunku.
- Pierwszy do stanowiska podchodzi Francuz. Będzie pił wino kieliszkami. I zaczyna 1 kieliszek, 2, 3, 4, 5 kieliszek.
- Złamał się francuz przy 5 kieliszku!
- Teraz do stanowiska podchodzi Polak! Będzie pił wódkę szklankami!
Zaczyna: 1 szklanka, 2, 3, 4, 5, 6, 7 szklanka i złamał się... Złamał się Polak po 7 szklance wódki!
- Teraz do stanowiska podchodzi faworyt dzisiejszych zawodów - Rosjanin. Będzie pił spirytus czerpakiem z wiadra!
Zaczyna 1 czerpak 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10 czerpak i złamał się! Złamał się czerpak! Zawodnik rosyjski pije z wiadra!
- Dzień dobry państwu! Dziś odbędą się zawody w piciu narodowego trunku.
- Pierwszy do stanowiska podchodzi Francuz. Będzie pił wino kieliszkami. I zaczyna 1 kieliszek, 2, 3, 4, 5 kieliszek.
- Złamał się francuz przy 5 kieliszku!
- Teraz do stanowiska podchodzi Polak! Będzie pił wódkę szklankami!
Zaczyna: 1 szklanka, 2, 3, 4, 5, 6, 7 szklanka i złamał się... Złamał się Polak po 7 szklance wódki!
- Teraz do stanowiska podchodzi faworyt dzisiejszych zawodów - Rosjanin. Będzie pił spirytus czerpakiem z wiadra!
Zaczyna 1 czerpak 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10 czerpak i złamał się! Złamał się czerpak! Zawodnik rosyjski pije z wiadra!
Tagi:
Kawał nr 2309
20.05.2012 o godz. 16:19
Wenecja i Polska to dwa kraje szczególne, w których pojęcie szlachectwa z urodzenia doprowadzono w tym czasie do najwyższej, a najbardziej śmiesznej krańcowości.
Daniel Defoe
Daniel Defoe
Tagi:
Daniel Defoe
20.05.2012 o godz. 16:17










